Songs of Nations – Herrnhut Previous item Zielone i Czerwone Next item Hałasy nieba.

Songs of Nations – Herrnhut

Shabbat Shalom

Zbliża się 18,00. Większość uczestników jest już na miejscu. Inni właśnie dojeżdżają. Wielu dobrych znajomych i przyjaciół z Europy. Gorące powitania i serdeczne rozmowy. Pogoda dopisuje wyśmienicie. Już od rana, przez całą podróż świeci piękne słońce. Gospodarze Domu Modlitwy w Herrnhut rozstawili stoły w ogrodzie. Siadamy przy stołach i z pełnym szacunkiem pozwalamy prowadzić się w Kolacji Shabbatowej. Modlitwy, śpiewy. Zdecydowanie, ale pokorze zapraszamy Pana, aby akcentował czas tego wydarzenia swoją Obecnością.

Powiew ciszy

Nawet jeśli wiedziałem, że cisza jest muzyką, to jednak znowu jestem zaskoczony. Ona brzmi w uszach i nie chce się od niej uciec. Nie ma żadnego powodu, aby chcieć ją zastąpić czymś innym. Ta cisza mówi. Już wiem, to nie cisza, ale tajemnica, która w tej ciszy się chowa. Pokój Boży jest tak głęboki i wyczuwalny, że nie można znaleźć właściwych słów. Wszyscy to czujemy. Uśmiechamy się do siebie, ale pojawiają się też niewytłumaczalne łzy. Niektórzy z nas po prostu płaczą. Pytają co się dzieje, dlaczego nie mogą opanować emocji.

Kontrakt

Zaczynamy pierwszą sesję uwielbienia. Zgadzamy się, że to jakie mamy doświadczenie z Bogiem, objawienie, które nosimy, potencjał, czy wszelką naszą pobożność i teologię, zostawiamy przed drzwiami. Jedyny bilet wstępu to głód Boga i tęsknota, aby doświadczyć Go znowu, jeszcze bardziej. Pierwsze dźwięki i cała muzyka jest bardzo wyciszona, intymna, pozornie monotonna. Czas uwielbienia na tej sesji jest zaproszeniem do osobistego doświadczania Boga, dostrojenia swojego serca do Jego wizytacji.

Psalm 133

Nieprzerwane uwielbienie i modlitwy trwają przez cały weekend. Rozmowy, relacje, śmiech i respekt jednych przed drugimi. Ponadnaturalny poziom jedności. Duch Święty porusza się coraz mocniej. Na każdym kroku spotykam się z szacunkiem barci i sióstr. Jest to coś innego niż chrześcijańska przyzwoitość. Ten szacunek i uniżenie jednych do drugich ma w sobie coś świętego. Uznanie innych za wyższych od siebie jest wszechobecne, łamie wszystko w nas, co mogło by chcieć się promować.

Oblubienica woła

Ostatnia wspólna sesja wszystkich uczestników „Songs of Nations”. Napięcie oczekiwania na powiew Pana jest ogromne. Stoimy na scenie i mamy pewność, że wszystko co można zrobić to czekać, nie wydając żadnych dźwięków, melodii, bez śpiewania jakiejkolwiek piosenki. W tak zacnym charyzmatycznym gronie czcicieli Pana, wystawienników, proroków i apostołów, to czekanie wydaje się być wiecznością.

A Cappella

Duch Święty zaczyna dyrygować całym zgromadzeniem na sali. Słyszymy z liderem prowadzącym uwielbienie: „…a cappella…”. Cisza trwa już kilkadziesiąt minut. Nikt się nie wyłamuje, nikt nie ma fantastycznego pomysłu na to, co można zrobić. Zaczyna płynąc wokaliza, melodia i jakaś treść nie do końca zrozumiała. Być może to śpiew w językach. Z sali zaczyna wydobywać się dźwięk, raczej jakieś brzmienie, bliżej nieokreślone. Mam wrażenie, jakby coś powstawało spod powierzchni. Było to podobne do poruszającej się wody, która zaczyna wrzeć, tylko tym poruszaniem się wody był dźwięk. Był jak płacz, krzyk, wzdychanie, zawodzenie również zręby jakichś melodii, a nawet pieśni.

Bow Down

Poszczególni ludzie zaczynają zdejmować buty oraz zaczynają klękać. Nagle całe zgromadzenie jednomyślnie pada na kolana i kłania się do samej podłogi. Ten obraz zapiera mi dech w piersiach. To Pan życzy sobie, aby mu oddać pokłon. Trwa to długą chwilę. Bóg porusza się między nami. To uniżenie jest wzbogacane modlitwami. Słyszę modlitwy pokuty, ale także wdzięczności. Respekt przed Bożą Obecnością wzrasta coraz bardziej. Czujemy Jego świętość i boimy się Jego świętości.

Taniec życia

Na przód sali wysuwa się tancerz. Wykonuje dziwne ruchy, podobne do „kata” jakichś sztuk walki. Taniec jest coraz bardziej zdecydowany i zaczyna ilustrować narodziny czegoś nowego. Poprzez bóle porodowe dochodzi do uwolnienia życia. Nowe, które Bóg pobudza do życia powstaje. Słyszymy, jak Duch mówi, żeby włączyć się w ten taniec, aby zrobić to razem. Oczom nie wierzę. Ponad 200 osób z różnych krajów, różnej kultury i mentalności, z różną teologią, zaczynają, usiłują naśladować tancerza w jego ruchach. Całe Zgromadzenie prorokuje i proklamuje tańcem „nowe”, które nadchodzi dla Europy. Nigdy nie zapomnę tego obrazu.

Rządy Apostołów

Zanurzeni w tej jedności jesteśmy gotowi na każdy impuls Ducha Świętego. Gotowi na to, co powie, na posłuszeństwo. To jest pełne bojaźni uczucie, że zrobię wszystko co On powie. Jeden z apostołów bierze mikrofon i uwalnia Boży porządek. Modlitwa trwa bardzo krótko, ale fala autorytetu i mocy przetacza się przez wszystkich uczestników i znowu powoduje hałas, dźwięk. To brzmienie, mam wrażenie, jest jak „amen” na modlitwę apostoła. Spotkanie trwa już kilka godzin, nie mamy mandatu, aby je kończyć. Każdy osobiście decyduje, jak długo jeszcze będzie trwać przed Bogiem.

Początek

Niedzielne nabożeństwo z kościołem lokalnym w Herrnhut. Jedyna myśl jest taka, aby ich błogosławić i wyrazić szacunek, za ich wierność w pielęgnowaniu i odbudowywaniu dziedzictwa tego miejsca. Duch Święty prowadzi nas do śpiewania Nowych Pieśni. Błogosławimy ich śpiewając proroctwa, proklamacje i całe błogosławieństwo, wyrażając je z głębi serc.

Ostatnie rozmowy, modlitwy, podziękowania. Powoli pakujemy się i wracamy do naszych krajów. Słucham swojego serca. Nie mam żadnych wątpliwości. To nie jest zakończenie miłej imprezy chrześcijańskiej, to jest początek czegoś nowego dla Europy.

 

 

Add Your Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

eight − seven =