Hałasy nieba. Previous item Songs of Nations - Herrnhut Next item Język Serca

Hałasy nieba.

Jak w niebie tak na ziemi.

Tęsknota. Punkt odniesienia. Wołanie, które nie pozawala poprzestać, nie pozwala zadowolić się tym, co dzisiaj. Przecież On sam zachęca, by o to prosić, tego poszukiwać.
„..a oto w niebie stał tron, na tronie zasiadał ktoś z wyglądu podobny do jaspisu i krwawnika, tęcza dookoła tronu podobna do szmaragdu… a z tronu wychodzą błyskawice i głosy i gromy” Ap 4.
Nie trzeba sobie za wiele wyobrażać. Jego słowo nie pozostawia żadnego pola domysłom.
Kolor za kolorem dookoła Jego obecności. On, Święty Bóg, który właśnie tak się wyraża.
Zdecydował, że to tak właśnie będzie wyglądać.
Rzeczywistość nieba. Błyskawice głosy i gromy – spektakularny hałas, przyprawiający o przerażenie. Sporo ognia, zapewne również mnóstwo dymu.
„…i usłyszałem głos z nieba jak głos wielu wód, jakby głos wielkiego gromu…jakby harfiarze uderzali w swe harfy”. Ap 14
Zapewne to coś głębszego niż doznania znad Niagary. Od tego hałasu zapewne wszystko drży.
Światło rzucane przez Objawienie nie pozostawia chyba wątpliwości, że wobec tego, co w niebie nie można po prostu nieruchomo stać. Ekspresja, atmosfera daleka od statecznej nieruchomości ciała. Harmonijna głośność nieba, jak dźwięk wielu harf. Niewyobrażalne piękno niebiańskiej wrzawy.
Wydaje się, że można by stracić słuch od tego natężenia.

Wciągająca wizja rodząca pytania: jak w tym małym dwupokojowym mieszkaniu…jak w czwartym rzędzie ławek i siedzeń z miękkimi oparciami, jak z głową pełną myśli o wstydzie…jak podążyć za głośną, niebiańską ekspresją, w której przedziwne istoty pełne oczu i skrzydeł otaczają Boga, wykrzykując dniem i nocą: Święty, Święty, Święty oddają chwałę, dziękczynienie.
„…dwudziestu czterech starców upada przed zasiadającym na tronie… i rzucają wieńce mówiąc: godzien Jesteś Panie Boże nasz odebrać chwałę, cześć i moc”. Ap 4
Oni to naprawdę mówią. Ci, którzy są przed Jego tronem, oglądają Boga, oni to mówią: Bóg jest godzien takiego uwielbienia! Zasługuje na cały ten zgiełk! Zgiełk pełen ruchu, padania przed nim, pokłonów, wykrzykiwania dniem i nocą bez wytchnienia „Święty, Święty, Święty”.
Przecież to jest TAM napisane.
Żadna wymyślona ideologia, charyzmatyczna przesada. 

Ruch. Jeden z symptomów nieba.
Zasługuje, jest godzien, by przed nim rzucać wieńce – wszystko to czym jesteśmy, bez reszty wyrażać ciałem padając przed Świętym.
Zadziwiający niebiański brak stateczności wobec Majestatu.

Jak w niebie tak na ziemi. No tak.
Spełnienie wołania o to chyba może zaskoczyć.
Ruch, kolor, hałas, ogień, krzyk, nowa pieśń, uwielbienie. 

A gdyby tak to wydarzyłoby się w niedzielę o 10:30.
Albo w poniedziałek, gdzieś pomiędzy domowym telewizorem a kanapą.

Add Your Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

fifteen + nineteen =